Spis treści
Gigantyczny ogień w strefie ekonomicznej
Ogień pojawił się w niedzielę, 4 października, w godzinach wieczornych. Płonął magazyn zlokalizowany przy ulicy Osiedle Przemysłowe w Słubicach, gdzie przechowywano głównie drobny sprzęt gospodarstwa domowego. Kiedy na miejsce dotarły pierwsze wozy z miejscowej Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej, żywioł był już mocno rozwinięty.
Błyskawicznie podjęto decyzję o wezwaniu wsparcia. O godzinie 21:26 rozległy się syreny w OSP Cybinka, skąd natychmiast wyjechały dwa ciężkie pojazdy.
Na miejscu pracowali już druhowie ze Słubic, Kowalowa, Golic, Rzepina i Sułowa, a teren zabezpieczali policjanci oraz pracownicy pogotowia gazowego i energetycznego.
Ryzyko zawalenia magazynu w Słubicach. Akcja z zewnątrz
Sytuacja była niezwykle niebezpieczna, ponieważ uszkodzona konstrukcja obiektu groziła natychmiastowym zawaleniem. Ratownicy nie mogli wejść do płonącego wnętrza, dlatego cała operacja gaśnicza odbywała się wyłącznie z poziomu placu.
Do tłumienia płomieni użyto przenośnych działek wodnych oraz podnośników hydraulicznych sprowadzonych z Kostrzyna nad Odrą, Krosna Odrzańskiego i samych Słubic. Potężne kłęby gryzącego dymu sprawiły, że strażacy musieli pracować w aparatach ochrony układu oddechowego.
Dodatkowo na miejsce wezwano specjalistyczną grupę ratownictwa chemicznego z Gorzowa Wielkopolskiego, która na bieżąco badała czystość powietrza w rejonie pożaru.
Z kolei druhowie z Cybinki zajęli się organizacją zaopatrzenia w wodę, czerpiąc ją z pobliskiego zbiornika przeciwpożarowego, co znacznie usprawniło działania ratunkowe na terenie całego obiektu.
Zorganizowaliśmy punkt czerpania wody przy wykorzystaniu zbiornika przeciwpożarowego znajdującego się na terenie zakładu i zapewnialiśmy dostarczanie wody zastępom prowadzącym działania gaśnicze – przekazali strażacy z OSP Cybinka.
Wielogodzinna operacja służb. Brak osób poszkodowanych
Walka z żywiołem przeciągała się, co wymusiło rotację wyczerpanych ratowników. Około godziny drugiej w nocy pierwsze jednostki opuściły pogorzelisko, udając się na zasłużony odpoczynek. Ich miejsce na froncie walki z ogniem zajęli druhowie z Ośna Lubuskiego, Czarnowa oraz Grzmiącej, którym ostatecznie udało się opanować sytuację.
Obecnie trwa żmudne dogaszanie pogorzeliska, które według wstępnych szacunków może zająć jeszcze co najmniej kilka godzin.
Najważniejszą informacją z miejsca zdarzenia jest fakt, że nikt nie odniósł obrażeń w wyniku tego potężnego pożaru.