Były prezydent podejrzany o przekręty. Grozi mu wieloletnia odsiadka

Prokuratura zarzuca byłemu prezydentowi Zielonej Góry oraz kilku innym osobom tworzenie fikcyjnych miejsc pracy. Pracownicy rzekomo zatrudnieni przez miejską spółkę mieli tak naprawdę pracować dla klubu żużlowego. Teraz za te działania grozi im kara nawet 10 lat pozbawienia wolności.

Panorama lotnicza centrum Zielonej Góry z widocznym rynkiem, zabytkowymi kamienicami i kościołem konkatedralnym pw. św. Jadwigi. Zdjęcie ilustruje kontekst artykułu o zarzutach dla byłego prezydenta Zielonej Góry, o czym przeczytasz więcej na naszym portalu.
Autor: Daniel Jedzura/ Shutterstock

Mechanizm fikcyjnych etatów w samorządzie

Zielonogórska prokuratura okręgowa poinformowała o prowadzonym postępowaniu w sprawie nadużyć finansowych przy funkcjonowaniu miejscowego klubu żużlowego w okresie od 2020 do 2024 roku. Z dotychczasowych doniesień wynika, że wybrane osoby figurowały na etatach w strukturach miasta lub w kontrolowanych przez nie podmiotach, a w rzeczywistości pracowały na rzecz drużyny żużlowej.

Oficjalny komunikat służb śledczych wskazuje, że w proceder może być zamieszany były prezydent Zielonej Góry. Według podejrzeń, we współpracy z dawnym sternikiem zespołu, zorganizował on system nieprawdziwego zatrudnienia. Osoby, które według papierów miały pracować dla miasta, w praktyce obsługiwały klub sportowy Falubaz.

Zarzuty dla byłych władz miasta i miejskich spółek

W całej sprawie podejrzanych jest już dziewięć osób, wśród których znalazł się były szef klubu oraz dawny prezes Zakładu Gospodarki Komunalnej. Jak dowodzą organy ścigania, to właśnie w tej miejskiej spółce, rzekomo za namową ówczesnego prezydenta, zatrudniano robotników, którzy faktycznie pracowali przy stadionie żużlowym.

Z informacji przekazanych przez prokuraturę wynika, że straty finansowe poniesione przez miasto i zakład komunalny szacuje się na ponad 1,2 miliona złotych. Organ zaznacza również, że pracownicy mieli podpisywane standardowe umowy, choć ich realne obowiązki całkowicie mijały się z potrzebami samorządu.

Grozi im do 10 lat więzienia

Wszyscy podejrzani muszą liczyć się z perspektywą kary pozbawienia wolności w wymiarze od roku do nawet dziesięciu lat. Sprawa nie jest jeszcze zamknięta, a śledczy nadal przeglądają zgromadzone dokumenty z czterech ostatnich lat i ostrzegają, że mogą pojawić się kolejne zarzuty.

Za zabójstwo grozi dożywocie. A wiesz, ile można dostać za inne przestępstwa?
Pytanie 1 z 12
Jaka kara więzienia grozi za kradzież w włamaniem?
Ile Zielonej Góry jest na Grünberger Straße?