Pierwszym filmem był "Wróbel" w reżyserii Tomasza Gąssowskiego. A widzowie nie ukrywają, że czekali długo na ten dzień. Z samym Kinem Newa mają wiele wspomnień.
Odkąd pamiętam, w dawnych czasach chodziłam tutaj, to było jedyne kino, w którym były fajne filmy. Dlaczego tu dziś jestem? Kultowość tego kina ma znaczenie i jestem pełna podziwu jak to wszystko zostało zrobione. Co prawda musieliśmy trochę na to poczekać, ale myślę, że warto. Cieszę się, że ponownie jest kino studyjne. Multipleksy mają swoje plusy, ale tutaj jest inny klimat.
Jak mówi Sebastian Firlej z Klubu Kultury Filmowej Newa, budynek spełnia teraz standardy bezpieczeństwa.
Najważniejsza rzecz. W końcu mamy pełnowartościową wentylację z odzyskiem ciepła. To jest korzystne dla nas i dla widzów. Zmiana kolorów i tynku to przy okazji. Nowy sufit nadał nowy charakter sali. Dużo nowsze fotele w takim układzie dają sporą przestrzeń.
Kolejny spektakl jeszcze dziś. Wróbel ponownie o godzinie 18.