Wysłał Urszuli paczkę, która wybuchła jej w rękach! Błażej K. skazany

2026-03-05 10:14

Przeżycie tego zdarzenia graniczyło z cudem. 19 grudnia 2022 roku w Siecieborzycach doszło do tragedii, gdy w rękach 31-letniej Urszuli eksplodowała paczka znaleziona na progu domu. Ukryta w niej bomba raniła kobietę oraz dwójkę jej dzieci: 7-letnią Olę i 3-letniego Bartka. Dnia 4 marca 2026 roku sąd wydał orzeczenie w tej sprawie. Błażej K., były partner poszkodowanej i ojciec chłopca, poznał wymiar kary, co doprowadziło do gorszących scen na sali rozpraw.

Szczegóły eksplozji w domu Urszuli w Siecieborzycach

Do koszmarnego zdarzenia doszło 19 grudnia przed godziną 7:00 rano na terenie posesji jednorodzinnej w Siecieborzycach. Eksplodowała tam przesyłka o nieustalonym wówczas pochodzeniu, raniąc kobietę oraz jej dzieci w wieku 3 i 7 lat. Wszyscy poszkodowani natychmiast trafili pod opiekę lekarzy w szpitalu w Zielonej Górze. Urszula natknęła się na śmiertelny pakunek w momencie wyjścia do pracy.

- Wyszła rozgrzać samochód i wróciła z paczką. To był kwadratowy pojemniczek, jakieś 20 na 20 centymetrów. Przeczytała, że zaadresowane jest to na nią – mówiła jej matka w programie „Uwaga!”.

Kobieta użyła nożyka, aby dostać się do zawartości pudełka. W tym momencie doszło do potężnej detonacji.

Matka ofiary o dramatycznych chwilach po wybuchu

Siła rażenia ładunku była niewyobrażalna. Policyjne relacje wskazują, że eksplozja wyrwała drzwi wraz z futryną oraz wybiła szyby. W chwili tragedii w budynku przebywali również rodzice 31-latki.

- Gdy zobaczyłam córkę, krzyczała tylko: "Mamo, dobij mnie” - relacjonowała matka Urszuli.

Obrażenia kobiety były drastyczne i obejmowały liczne rany twarzy oraz konieczność amputacji dłoni. Lekarze musieli usunąć wiele odłamków z jej oczu, a pacjentka przeszła łącznie trzy operacje. Poważnie ucierpiały także dzieci. Siedmiolatka doznała otwartego złamania ręki, a z pleców chłopca chirurdzy wyjmowali fragmenty materiału wybuchowego.

Błażej K. od początku był podejrzewany przez śledczych

Funkcjonariusze od pierwszych dni typowali Błażeja K., byłego partnera Urszuli i ojca Bartusia, jako głównego sprawcę zamachu. Mężczyźnie postawiono zarzut usiłowania zabójstwa pięciu osób przy wykorzystaniu materiałów wybuchowych, a śledztwo wykazało, że wcześniej znęcał się on nad kobietą fizycznie i psychicznie.

„Poniżał ją, wyzywał, ograniczał kontakty z rodziną i znajomymi, uzależnił finansowo”

Takie ustalenia poczyniła prokuratura. Jeszcze przed zatrzymaniem 34-latek rozmawiał z „Super Expressem”, zapewniając dziennikarzy o swoim braku winy.

- To absurd! Nie mam nic wspólnego z tym, co się stało. Bardzo kocham synka - mówił.

Zaledwie dwa dni przed aresztowaniem zamieścił w mediach społecznościowych nagranie z synem, które podpisał „widzenie lato 2022”.

Biegli nie mają wątpliwości co do intencji zamachowca

Specjalista z zakresu materiałów wybuchowych, wypowiadający się dla programu „Uwaga!”, ocenił sprawę jednoznacznie.

- Ładunek był bombą rurową wypełnioną trotylem i elementami metalowymi. Sprawca kierował się tym, aby zabić konkretne osoby - mówił.

Skandaliczne zachowanie Błażeja K. na ogłoszeniu wyroku

Dnia 4 marca 2026 roku w Sądzie Okręgowym w Zielonej Górze zapadł wyrok, jednak posiedzenie zakończyło się wielką awanturą. Błażej K. wpadł w szał w momencie, gdy sędzia odczytała wymiar kary 25 lat więzienia. Dziennikarze obecni na miejscu relacjonowali, że mężczyzna zaczął wyzywać skład orzekający, krzycząc, że są „gorsi niż Gestapo”. Agresywne zachowanie i brak reakcji na upomnienia doprowadziły do przerwania rozprawy, a skazany został siłą wyprowadzony przez ochronę.

Sąd wymierzył karę 25 lat pozbawienia wolności, zastrzegając możliwość ubiegania się o warunkowe zwolnienie dopiero po upływie 20 lat. Błażej K. otrzymał całkowity zakaz kontaktowania się z ofiarami oraz 15-letni zakaz zbliżania się do nich na odległość mniejszą niż 200 metrów. Dodatkowo zasądzono ponad 15 tys. zł odszkodowania i 500 tys. zł zadośćuczynienia, co zabezpieczono na hipotece nieruchomości należącej do skazanego.

W uzasadnieniu wskazano, że sprawca działał z pełną premedytacją, samodzielnie konstruując bombę w celu zabicia byłej partnerki, jej dzieci oraz rodziców. Oskarżyciel domagał się dla Błażeja K. kary dożywotniego pozbawienia wolności. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny.

Za zabójstwo grozi dożywocie. A wiesz, ile można dostać za inne przestępstwa?
Pytanie 1 z 12
Jaka kara więzienia grozi za kradzież w włamaniem?
Miał podłożyć wybuchową paczkę w Siecieborzycach. Błażej K. zatrzymany