Wypadek pod Nową Solą. Pijany kierowca audi rozbił auto o drzewo, przewożąc dwoje dzieci

2026-11-04 19:07

Niewiele brakowało, by w okolicach Nowej Soli w województwie lubuskim doszło do ogromnej tragedii. Znajdujący się w stanie upojenia alkoholowego 36-letni mężczyzna uderzył osobowym audi w drzewo, niemal całkowicie niszcząc pojazd. Wewnątrz rozbitego auta przebywało dwoje dzieci, które cudem wyszły z tego zdarzenia bez obrażeń. W trakcie interwencji mundurowi ujawnili kolejny szokujący fakt dotyczący kierowcy.

Groźna sytuacja miała miejsce w sobotę, 31 października, na terenie miejscowości Siedlisko położonej w powiecie nowosolskim. Funkcjonariusze ruchu drogowego odebrali zgłoszenie dotyczące pojazdu, który wjechał w drzewo rosnące przy trasie. Po przybyciu pod wskazany adres policjanci zastali niemal całkowicie roztrzaskane audi, które uległo poważnym zniszczeniom.

Autem kierował 36-letni mężczyzna. Przybyli na miejsce funkcjonariusze błyskawicznie nabrali podejrzeń, że prowadzący znajduje się pod wpływem alkoholu.

„Od mężczyzny wyczuwalna była silna woń alkoholu, a badanie wykazało, że miał prawie 2,5 promila” – informuje st. asp. Justyna Sęczkowska-Sobol z Komendy Powiatowej Policji w Nowej Soli.

Szczególnie bulwersujący jest fakt, że sprawca nie jechał w pojedynkę. Pasażerami pojazdu było dwoje dzieci, które nietrzeźwy 36-latek wystawił na śmiertelne zagrożenie. Na całe szczęście silna kolizja z drzewem nie przyniosła obrażeń żadnemu z uczestników tego zdarzenia.

To jednak nie był koniec przewinień zatrzymanego, co wyszło na jaw podczas weryfikacji jego personaliów w policyjnych systemach. Okazało się, że 36-latek posiadał obowiązujący zakaz kierowania pojazdami mechanicznymi, co całkowicie wykluczało możliwość legalnej jazdy nawet po trzeźwemu. Mimo to zlekceważył przepisy i wsiadł za kółko z promilami, zabierając ze sobą najmłodszych pasażerów.

Mundurowi zatrzymali nieodpowiedzialnego kierowcę, natomiast wrak jego samochodu został odholowany na koszt właściciela. W trakcie czynności procesowych 36-latek potwierdził swoją winę i przyznał się do zarzucanego mu czynu. Wkrótce potem stanął przed obliczem sądu, który przychylił się do wniosku prokuratury i zastosował wobec podejrzanego trzymiesięczny areszt tymczasowy.

Za popełnione przestępstwa 36-latkowi grozi teraz kara do pięciu lat pozbawienia wolności, dotkliwa kara finansowa oraz dożywotnia utrata uprawnień do kierowania. Mężczyzna poniesie także konsekwencje prawne za doprowadzenie do kolizji oraz pozostałe wykroczenia.

„Pamiętajmy, że każdy nietrzeźwy kierujący na drodze, to potencjalny sprawca ludzkiego nieszczęścia” – ostrzegają lubuscy policjanci.

Finałem tego zdarzenia okazało się jedynie rozbite auto oraz pobyt sprawcy w areszcie. Kluczowe w tej sytuacji jest to, że przewożone dzieci nie odniosły żadnych obrażeń podczas tak groźnego wypadku. Zaledwie odrobina szczęścia zadecydowała o tym, że podróż z pijanym kierowcą nie przyniosła tragicznego żniwa.

Wypadek w Zadrożu

ROLKI