Każde z nich to inny ślad podróży, inna grafika, inna opowieść zamknięta w kilku centymetrach. Wiele z nich zachowało się w oryginalnym stanie – dokładnie takim, w jakim zostały wyprodukowane. Różnią się nie tylko grafiką, ale również materiałem wykonania. W zależności od kraju zapałki produkowano między innymi z bambusa, drewna czy innych lokalnie dostępnych surowców. W zbiorze można znaleźć także pudełka wykonane z plastiku czy metalu.
Mam pudełka po zapałkach z blisko 150 krajów świata. Przez pierwsze 20 lat zbierałem praktycznie wszystko, dziś ze względu na dużą liczbę kolekcjonuję już bardziej wybiórczo – głównie unikatowe serie, stare pudełka i egzemplarze z miejsc, w których jeszcze nie byłem – mówi kolekcjoner Kamil Detyna.
Cała kolekcja liczy już około 40 tysięcy egzemplarzy i zajmuje specjalnie przygotowaną przestrzeń w domu kolekcjonera. Pudełka przechowywane są w witrynach i kartonach, ponieważ nie sposób wyeksponować wszystkich jednocześnie. Jak podkreśla właściciel zbioru – gdyby ułożyć jedno pudełko obok drugiego, zajęłyby powierzchnię około tysiąca metrów kwadratowych.
Chyba moim „świętym Graalem” było zwykłe kioskowe pudełko z serii ze starymi samochodami i motorami. Przez kilka lat brakowało mi jednego egzemplarza, żeby zamknąć całą kolekcję. Kiedy zobaczyłem je u innego kolekcjonera, oddałem mu za nie wszystkie pudełka, które miałem wtedy przy sobie – przyznaje Kamil.
Na wystawie w Bibliotece Uniwersytetu Zielonogórskiego zaprezentowano około 750 egzemplarzy z kolekcji Kamila Detyny. Można tam zobaczyć najciekawsze i najstarsze pudełka, w tym zestawy kolekcjonerskie sprzed ponad 100 lat. Ekspozycję można oglądać w godzinach otwarcia biblioteki.