Spis treści
- Wybuch bomby w Siecieborzycach. Pani Urszula i jej dzieci ciężko ranni. Zszokowana kobieta błagała matkę o litość
- Były partner Błażej K. podejrzany o wysłanie bomby. Wcześniej miał się nad nią znęcać
- Rodzina Błażeja K. broniła go w telewizji. Przekonywał o swojej niewinności
- Wstrząsająca relacja poszkodowanej pani Urszuli. Powrót do zdrowia to jej priorytet
- Błażej K. skazany na 25 lat więzienia. Awantura na sali sądowej
Wybuch bomby w Siecieborzycach. Pani Urszula i jej dzieci ciężko ranni. Zszokowana kobieta błagała matkę o litość
Do tragicznych wydarzeń doszło 19 grudnia 2022 roku, krótko po 7:00 rano, w Siecieborzycach (pow. żagański, woj. lubuskie). Pani Urszula, matka 2,5-letniego Bartusia i 8-letniej Oli, zbierała się do pracy. Wychodząc z domu, zauważyła leżący przed budynkiem pakunek. Sądząc, że to przesyłka od kuriera, zabrała kwadratowy karton o boku 20 cm z powrotem do środka. Był zaadresowany na nią i zaklejony przezroczystą taśmą. Dzieci przebywały wówczas w domu – chłopiec, z powodu przeziębienia, nie poszedł do żłobka i miał zostać z babcią, a 8-latka szykowała się do wyjścia. Karolina, babcia dzieci, w programie „Uwaga! TVN” opowiadała, że szła włączyć wnuczkowi bajkę, gdy drzwi nagle się przymknęły. Wtedy pani Urszula zaczęła otwierać paczkę nożem, co zainicjowało potężną eksplozję.
Podmuch wyrwał drzwi z zawiasów, przewracając chłopca i jego babcię. Kobieta, podnosząc się z podłogi, dostrzegła krew na plecach wnuka. W sąsiednim pomieszczeniu poważnie ranne były 8-latka i jej matka. Karolina relacjonowała przed kamerami wstrząsającą prośbę córki.
„Mamo, dobij mnie”
Babcia dzieci wspominała, że po omacku wykręciła numer alarmowy 112, krzycząc do słuchawki, nie słysząc niczego z zewnątrz. Na miejsce natychmiast wysłano służby ratunkowe, w tym śmigłowiec LPR. Eksplozja zrównała z ziemią kuchnię i przedpokój, niszcząc sprzęty, okna i drzwi. Ładunek, określony jako bomba rurowa wypełniona metalowymi odłamkami, miał wyrządzić jak największe szkody.
Trójka najciężej rannych trafiła w stanie krytycznym do szpitala w Zielonej Górze. Lekarze wprowadzili ich w stan śpiączki farmakologicznej, walcząc o ich życie. Pani Urszula straciła wzrok, a jej ciało, podobnie jak dzieci, naszpikowane było odłamkami. Konieczna była amputacja jej dłoni. Prokurator Ewa Antonowicz z Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze poinformowała, że to matka dzieci odniosła najpoważniejsze obrażenia, znajdując się najbliżej epicentrum wybuchu. 8-latka przeszła skomplikowaną operację usuwania fragmentów bomby z ciała.
Były partner Błażej K. podejrzany o wysłanie bomby. Wcześniej miał się nad nią znęcać
Śledztwo wykazało, że 31-latka od ponad roku mieszkała z rodzicami po rozstaniu z Błażejem K., ojcem najmłodszego syna. Mężczyzna, kierowca ciężarówki pracujący w Niemczech, w przeszłości dzielił z nią mieszkanie. Ich związek zakończył się z powodu przemocy, z jaką miała się spotykać ze strony mężczyzny. Błażej K. został pozbawiony praw rodzicielskich po tym, jak kobieta, wraz z dziećmi, uciekła od niego. Babcia dzieci w programie TVN wyznała, że początkowo relacje układały się dobrze, lecz sytuacja pogorszyła się, gdy pani Urszula zdecydowała o powrocie do pracy i posłaniu syna do żłobka. Według relacji kobiety, Błażej K. miał znęcać się psychicznie nad partnerką i wnuczką. Wspomniała o interwencjach kuratora, leczeniu psychiatrycznym i awanturach, podczas których mężczyzna miał kopać partnerkę trzymającą dziecko.
Wyrok pozbawiający mężczyznę praw do opieki nad dzieckiem stał się prawomocny w miesiącu, gdy doszło do ataku. W prokuraturze w Żaganiu toczyło się również postępowanie dotyczące m.in. wyzwisk i pobicia. Akt oskarżenia wpłynął rok wcześniej, lecz sprawa utknęła z powodu problemów kadrowych w sądzie. Michał Wołowicz, prezes Sądu Rejonowego w Żaganiu, tłumaczył w telewizji, że braki kadrowe uniemożliwiały szybkie procedowanie spraw. Nie nadano jej priorytetu, gdyż uznano, że nie ma ryzyka eskalacji ze strony oskarżonego, który nie mieszkał z ofiarą i nie utrzymywał z nią kontaktu. Sąd nie zastosował jednak żadnych środków zapobiegawczych, co okazało się tragicznym błędem. Termin rozprawy wyznaczono na 31 stycznia 2023 roku, po incydencie bombowym. Uznano, że Błażej K. podłożył ładunek z chęci zemsty.
Rodzina Błażeja K. broniła go w telewizji. Przekonywał o swojej niewinności
Rodzice oskarżonego nie dopuszczali do siebie myśli o jego winie. W programie „Uwaga! TVN” ojciec Błażeja K. zapewniał, że jego syn ciężko pracował, a korzyści z tego czerpała pani Urszula. Mężczyzna twierdził, że jego syn jest niewinny, przebywał w Niemczech w czasie wybuchu i ma czyste sumienie. Twierdził, że nie miał pojęcia o przemocy w związku syna ani o powodach odebrania mu praw rodzicielskich. Prokuratura rozpoczęła śledztwo pod kątem usiłowania zabójstwa wielu osób, za co groziło mu dożywocie.
Rodzina czuwała nad poszkodowanymi w szpitalu, pod ochroną policji. Po przebudzeniu pani Urszula zorientowała się, że amputowano jej prawą dłoń, a palce u lewej zostały zszyte. Jej wzrok wrócił, początkowo z problemami. Stan zdrowia dzieci ulegał poprawie, a ludzie z całej Polski wsparli ich finansowo w zbiórce charytatywnej.
Prokuratura przedstawiła Błażejowi K. zarzuty usiłowania zabójstwa wielu osób i znęcania się nad byłą partnerką. Śledczy ujawnili, że mężczyzna miał ją poniżać, wyzywać i izolować. Zanim został aresztowany, 34-latek udzielił krótkiego wywiadu dziennikarzowi „Super Expressu”.
„To jest absurd, nie mam nic wspólnego z tym, co się stało. Bardzo kocham synka. Po rozstaniu chciałem się z nim widywać częściej, mieć wpływ na jego rozwój, ale mogę go widywać tylko dwa razy w miesiącu, w dodatku z kuratorem. Jestem tym zdenerwowany, no ale ludzie: przecież nie podkładałbym bomby”
Przed aresztowaniem zamieścił w sieci film, udając troskliwego ojca i zaprzeczając zarzutom. Mężczyzna został zatrzymany i postawiony przed sądem.
Wstrząsająca relacja poszkodowanej pani Urszuli. Powrót do zdrowia to jej priorytet
W programie „Uwaga! TVN” pani Urszula opisała chwilę wybuchu. Zapamiętała huk i eksplozję. Instynktownie osłoniła córkę ciałem. Gdy odzyskała świadomość, była przekonana, że umiera. Błagała matkę, by ta zakończyła jej cierpienie. Dzięki specjalistycznej opiece udało się uratować życie poszkodowanym i rozpocząć rehabilitację. Siła woli pomogła kobiecie w walce o powrót do samodzielności. W TVN wyznała, że jej celem było odzyskanie sprawności.
Przed atakiem pracowała w przedszkolu dla dzieci autystycznych. Planowała otwarcie własnego gabinetu. Przyznała, że to właśnie praca była powodem złości byłego partnera. Wyraziła żal i złość, że została tak brutalnie okaleczona. Jednak słowa córki, która zapewniła ją o swojej miłości mimo zmian w wyglądzie, stanowiły dla niej ogromne wsparcie.
Błażej K. skazany na 25 lat więzienia. Awantura na sali sądowej
Na początku marca 2026 roku Sąd Okręgowy w Zielonej Górze wydał wyrok w sprawie Błażeja K. Mężczyzna został uznany winnym. Sąd orzekł, że oskarżony skonstruował bombę i działał z premedytacją, by zabić. Usłyszał wyrok 25 lat pozbawienia wolności. Kiedy usłyszał sentencję, wpadł w furię, krzycząc i wyzywając sędziów.
„są gorsi niż Gestapo”
Zignorował prośby o uspokojenie, dlatego sąd nakazał wyprowadzenie go z sali rozpraw.
Poza karą więzienia, Błażej K. otrzymał zakaz kontaktu i zbliżania się do pokrzywdzonych przez 15 lat na odległość mniejszą niż 200 metrów. Sąd nakazał mu zapłacić 15 tys. zł odszkodowania i 500 tys. zł zadośćuczynienia, zabezpieczając tę kwotę na hipotece jego domu. W momencie publikacji tego materiału, wyrok był nieprawomocny. Obrońcy oskarżonego wnosili o łagodniejszą karę lub uniewinnienie, a prokurator o dożywocie. Oznacza to, że do czasu ewentualnego apelacji, obowiązuje wyrok 25 lat pozbawienia wolności.