Spis treści
Nagły podmuch i walka o wysokość
Jak ustalili dziennikarze Radia ESKA podczas rozmów z ekspertami, nagrania z miejsca zdarzenia sugerują, że pilotka próbowała wznieść balon wyżej, by uniknąć kolizji z budynkiem. Zabrakło zaledwie kilku metrów. Specjaliści wskazują, że w tym momencie mógł pojawić się silny, boczny podmuch wiatru, który zepchnął balon z kursu.
Śledczy już odtwarzają przebieg feralnego lotu.
– Eksperci próbowali już odtworzyć feralny lot – mówi w rozmowie z Radiem ESKA Ewa Antonowicz z Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze. – Wykonano oględziny balonu oraz miejsca jego lądowania, a także analizowano przebieg trasy lotu. Dziś od godzin porannych wykonywane były dalsze czynności w miejscu startu balonu, czyli na terenie Aeroklubu w Przylepie.
Dokumenty, nagrania i przesłuchania. Śledztwo nabiera tempa
W południe rozpoczęła się sekcja zwłok pilotki. Prokuratura zabezpieczyła już dokumenty związane z lotem, nagrania z monitoringu oraz materiały od świadków.
– Przesłuchani zostali także świadkowie zdarzenia oraz dwie osoby, które uczestniczyły w tym locie – dodaje prok. Antonowicz.
Śledczy analizują również warunki atmosferyczne z chwili startu. To właśnie one mogą przesądzić o tym, czy pilotka miała możliwość zareagowania na nagły podmuch.
Doświadczona pilotka, tragiczny finał
W wypadku zginęła Jagoda Gancarek, pilotka Aeroklubu Ziemi Lubuskiej i ubiegłoroczna mistrzyni Polski na Balonowych Mistrzostwach Kobiet. Była jedną z najbardziej obiecujących zawodniczek w kraju. Dwie pasażerki, które leciały z nią tego dnia, nie odniosły poważnych obrażeń.
Balon runął w centrum miasta
Do tragedii doszło w poniedziałek, 9 marca, rano, w samym sercu Zielonej Góry. Balon wzbił się w niebo z płyty lądowiska w Przylepie o 6:30. Zaledwie kilkanaście minut później nad miastem doszło do zderzenia ze ścianą bloku mieszkalnego. 28-letnia sportsmenka upadła na dach. Służby medyczne przybyły na miejsce w rekordowym czasie, jednak życia kobiety nie zdołano uratować. Dwie pasażerki towarzyszące jej w locie bezpiecznie osiadły na ziemi nieopodal stacji kolejowej i nie odniosły poważniejszych obrażeń.
Śledczy zapowiadają, że pełne ustalenia będą znane dopiero po analizie wszystkich materiałów i opinii biegłych. Na razie najbardziej prawdopodobną wersją pozostaje nagły, silny podmuch wiatru, który mógł zaskoczyć pilotkę tuż po starcie.